Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Domowa vegeta

Domowa vegeta
 
 


No, to teraz już wiem. Ale i tak gdy nachodzi mnie przypływ perfekcjonizmu albo gdy dostanę warzywa od pani Joasi z jej działki, suszę sama, a jak mam lenia, to kupuję gotowe. Potem już sprawa jest prosta.

Weź: •2 szklanki suszonych warzyw lub półtora kilo świeżych (ususzonych domowym sposobem) •suszony czosnek (najlepiej świeży zmiażdżyć i ususzyć na papierze z dala od siedzib ludzkich) •pęczek ususzonej natki pietruszki •3 łyżeczki kurkumy •4 łyżki lubczyku •3 łyżki soli •pół łyżeczki chili w proszku •2 łyżki słodkiej papryki

Wszystko razem wrzuć do blendera i gotowe. Tylko zamknij szczelnie i trzymaj w ciemnicy.

reklama

Rozochocona sukcesem, kostki bulionowe też zrobiłam własne. Trzymały się w zamrażalniku całą zimę! Sprawa jest banalna – trzeba ugotować bardzo esencjonalny wywar. U mnie najlepiej „schodzi” warzywny, ale drobiowy też jest OK. Gotujemy powoli, nie spiesząc się, na malutkim ogniu. Do zestawu standardowego, czyli marchewka, pietruszka, seler, por, dodaję dobrze przypaloną cebulę, razem z łuską oczywiście, kurkumę (bo to zawsze), lubczyk (bo mąż się starzeje), natkę, ziele, listek, pieprz w ziarnach i pod koniec sól. Plus ewentualnie korpus z kurczaka i szyję indyka. Wody – koniecznie zimnej – tylko tyle, żeby pokryła składniki. I się gotuje (trzy godziny), a ja w tym czasie czytam ulubione magazyny.

Aby wywar miał większą moc rozgrzewającą – zgodnie z tradycją kuchni chińskiej – gotuję go jeszcze następnego dnia kolejne dwie godziny. Potem odcedzam. Jeśli był z drobiem, wstawiam do lodówki – kiedy na wierzchu zbierze się tłuszcz, usuwam go. Wreszcie wlewam zimny wywar do woreczków na lód i do zamrażalnika. A potem od razu do gara – i dalej już pomidorowa, ogórkowa, kalafiorowa, dyniowa czy co tam kto uważa.


Tekst: Monika Węgrzyn
Zdjęcia: shutterstock.com

Weranda Country nr 5/2012

Zobacz również: