[ x ]

Nowe zasady dotyczące cookies:

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookie. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookie, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Tutaj dowiesz się, jak to zrobić. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookie oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Błękitne Żurawie


Jedni do szczęścia potrzebują egzotycznych podróży, inni luksusowych domów i szybkich samochodów. Ines, Andrzeja i Amadeuszka cieszą rzeczy małe - zapach skoszonej trawy, smak swojskiego masła, herbata pod gruszą.



Sami robią kiełbasy, nalewki, masło, ale ich specialité de la maison jest biały ser z lawendą i ziołami. Ines: - Dwa litry mleka wlewamy do wielkiego garnka i odstawiamy w ciepłe miejsce na kilka dni. Potem zbieramy z wierzchu śmietanę, a mleko zaczyna osiadać. Gdy serwatka się oddzieli, warzymy ser. Podgrzewamy zgęstniałe mleko na bardzo wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Ważne, by go nie zagotować. Kiedy będzie miało biały kolor, przelewamy całość na sito i czekamy, aż się odsączy, wtedy dodajemy drobno posiekany tymianek, bazylię, rozmaryn (po dwie czubate łyżki) i odrobinę lawendy - dzięki niej ser ma doskonały zapach.

Odkąd Ines i Andrzej zamieszkali na wsi, w Żurawiach, zaczęli doceniać małe cuda codzienności, jak mówią. Zamiast w telewizor, godzinami patrzą w ogień. Andrzej: - Okazało się, że szklany ekran jest zupełnie niepotrzebny. Wolę kominek. Bardzo często dzień zaczynają od biegania na bosaka „jak wariaci” z synkiem po ogrodzie.

Coraz częściej jedzenie robią sami, kupują też od sąsiadów jajka, warzywa, mięso. Założyli też zielnik, choć jeszcze niedawno ogrody jedynie podziwiali na zdjęciach. Ines roześmiana: - Gdy sialiśmy zioła, z wrażenia zapomnieliśmy, co i gdzie. Patrzyliśmy z ciekawością na grządki, zachodząc w głowę, jaką zrobią nam niespodziankę. Dopiero kiedy rośliny były na tyle spore, że dało się podejrzeć listki i poczuć zapach, dowiedzieliśmy się, co mamy w zielniku.

Dziś nie ma dnia, by nie zdawała mężowi relacji z życia ogrodu: „Kochanie, wzeszły nam szafirki, hiacynty, zaczynają pączkować grusze…”. Dzięki przeprowadzce polubiła też koty. Andrzej: - Kiedyś nie było mowy, by jakiegoś pogłaskała, a o zamieszkaniu z kocurem pod jednym dachem nigdy nawet nie odważyłem się wspomnieć. Teraz Róża, cudny szary dachowiec, jest u nas gościem honorowym.

Oboje też odkryli w sobie różne niespodziewane talenty. I choć do pracy dojeżdżają codziennie do miasta, na wszystko starcza im czasu. Andrzej jest mistrzem w odnawianiu starych mebli, wiele z nich można zobaczyć w ich domu. Ines szyje, haftuje: pledy, poduszki, woreczki, obrusy i inne drobiazgi dla domu.



reklama


Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Dodaj pierwszy komentarz.

Zaloguj się aby móc komentować.

Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.


Nr 3/2014
Archiwum
 
CountrowiczeGospodarstwa agroturystyczneogłoszenia