Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Folklor góralski: owce na hali

Folklor góralski: owce na hali Młodą owcę nazywa się jagnięciem.
 
 

 

Owce na hali

W maju przenoszą się na górskie polany, żeby skubać soczystą trawę. Warto się tu wspiąć dla tego widoku. I po oscypek. Poznajcie góralski folklor!

Wiosenny redyk

Po świętym Wojciechu (23.04) gazdowie przekazują swoje owce bacy, by latem pod jego opieką zamieszkały na hali. Ich przeprowadzka to wielkie pasterskie święto – redyk. Wszyscy ubierają się w tradycyjne stroje, gra góralska orkiestra.

Na hali stada łączą się w jedno – to miyszani (mieszanie) owiec. Potem baca odmawia swoje zaklęcia i rozpala w szałasie watrę (ognisko), żeby odpędzić złe moce. Gdzie zobaczymy redyk? Na przykład w Koniakowie, 1 maja. Po szczegóły zajrzyjcie na: seroscypek.pl.

Opiekunki tatrzańskich łąk

W latach 70. zakazano wypasu w Tatrzańskim Parku Narodowym, by chronić dziką przyrodę. Okazało się jednak, że bez owiec polany zarastały lasem. A to groziło wyginięciem cennej roślinności górskich łąk. Owce wróciły więc na hale i dzisiaj prowadzi się tam wypas kulturowy, czyli zgodny z tradycją.

Na Polanie Chochołowskiej czy pod Kuźnicami można spotkać prawdziwych baców i juhasów, którzy pasą owce, noszą ludowe stroje i robią sery jak ich pradziadkowie. Kupicie od nich oscypki, bundz i podobną do maślanki żentycę. Chcecie więcej? Adresy bacówek znajdziecie na: konwencjakarpacka.pl.

Tekst: Joanna Zaguła
Zdjęcia: East News, Łukasz Ogrodowczyk/PAP, Robert Pałka/Forum, shutterstock

reklama
Weranda Country 5/2017

Zobacz również: