Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

Tajemnice rybackich sieci

W Galerii Rybackiej są nie tylko stare mapy, sieci czy lampy okrętowe, ale też skarby wyrzucone przez morze na brzeg.
 
 

Przychodzili do mnie turyści i prosili: Podobno ma pan stare sieci i kotwice, pokaże pan? No to pokazywałem. Aż w końcu muzeum wybudowałem – opowiada rybak Leszek Kołakowski.  

Siadamy przed wejściem. Jezierzany to cicha miejscowość położona niedaleko Jarosławca. Nie ma tu straganów z goframi, pamiątek i dudniącej muzyki. Wystarczy zamknąć oczy i wystawić twarz do wiatru, by poczuć, że jesteśmy nad morzem. 

Morze daje, ale czasem też zabiera

Rodzice Leszka przyjechali nad Bałtyk tuż po wojnie. Spod Warszawy. Zajęli się rolnictwem, syn miał zostać na gospodarce. Ale kiedy pomagał koledze na kutrze, połknął morskiego bakcyla. – A rybaczka była wtedy jeszcze trudniejsza niż teraz. Widzi pani? Morze dużo daje, ale czasem zabiera – mówi, wskazując na hasło z szyldu w muzeum. – Na kutrze bywa ciężko – dodaje.

Bałtyk słynie z niebezpiecznych fal, najwyższa miała 14 metrów, tyle co czteropiętrowa kamienica. – Ale choćby mi zwrócono 10 lat życia, nie zamieniłbym tej pracy na żadną inną. 

Rybaczką Leszek zajmuje się od ponad ćwierć wieku. Pokonał tysiące mil morskich, ale, jak przyznaje, muzeum zabiera mu coraz więcej czasu.

Jak powstała galeria U Rybaka? 

– Jak zostałem rybakiem, zacząłem zbierać mapy, sieci i inne rzeczy związane z moją pracą – tłumaczy Leszek. Kiedy stodoła nie mieściła już jego zbiorów, pomyślał o wybudowaniu muzeum. Budynek jest nowy, ale w stylu typowych dla Pomorza Środkowego domów szachulcowych.

reklama


Sale zaaranżował sam. Można tu zobaczyć, jak mieszkali ludzie morza sto lat temu, jest też warsztat szkutnika z długą drewnianą łodzią i kącik nawigatora z mapami i zdjęciami okolic. Dzieciaki mogą zarzucać małe sieci, układać puzzle w kształcie ryb. 

– Taki maluch, jak czegoś dotknie, to prędzej zapamięta. A to dla mnie najlepsza nagroda – kwituje Leszek, który sam oprowadza gości. – Czasem żartuję, że wiem, gdzie na dnie leży wrak z drewnianą skrzynią pełną złota, i kiedy brakuje mi pieniędzy, podpływam tam i biorę kilka talarów – śmieje się.  

Bursztyny, kotwice i amunicja wyłowione z morza 

Oglądamy kolekcję sieci do połowu różnych gatunków ryb i przedmioty wyłowione z dna Bałtyku. Jak choćby kotwicę sprzed dwóch stuleci, która waży 150 kilo! Koledzy Leszka, rybacy z Jarosławca, wyciągali ją z wody trzy godziny.

– Jadę do portu, jak tylko pójdzie plotka, że ktoś coś przyciągnął – przyznaje. I zbiera wszystko: bursztyny, ale i pamiątki z II wojny światowej, jak amunicja, a nawet broń chemiczna. Leszek, jak typowy kolekcjoner, wciąż dokupuje kolejne eksponaty. Śmieje się, że koledzy w końcu zamkną przed nim kutry i stodoły.

Jego syn, czternastoletni Krzysztof, też już myśli o morzu. Na razie jest za mały, ale marzy o manewrowaniu kutrem taty. – Stawia ten nasz Bałtyk wyzwania, ale kocha się go – kwituje rybak. – A Krzyś niech robi w życiu to, co da mu szczęście i utrzymanie. Ja w końcu miałem być rolnikiem.  

Aleksandra Karelin
zdjęcia Marta Drewnik

Kontakt do muzeum: www.urybaka.info
Galeria Rybacka należy do atrakcji Północnego Szlaku Rybackiego
www.szlakrybacki.pl 

Weranda Country nr 10/2016

Zobacz również: